e-Kadry i płace

ZUS bierze pod lupę umowy wykładowców 2014-09-15


Zakład Ubezpieczeń Społecznych zauważa, że wykładowcy prowadzą odpłatne kursy czy zajęcia na podstawie umowy o dzieło. A od takiej umowy nie trzeba odprowadzać żadnych składek. Wg ZUS prowadzenie wykładów tak naprawdę polega na świadczeniu usług, a nie stworzeniu dzieła.

Trwają wzmożone kontrole na uczelniach i w firmach szkoleniowych. Kontrola ZUS wykazała, że wykładowcy powinni prowadzić kursy na podstawie umowy-zlecenia, a nie jak do tej pory umowy o dzieło. Wynika to ze stwierdzenia, że prowadzenie wykładów jest tak naprawdę świadczeniem usług. Przykładowo dotyczy to umów o dzieło na podstawie, których prowadzone są wykłady na studiach podyplomowych, szkolenia i innego rodzaju tzw. świadczenia edukacyjne.

Teraz ZUS wzywa do zapłaty zaległych składek nawet za 6-7 lat wstecz. Kontrolerzy podważają nawet umowy o dzieło, które wcześniej uznali za prawidłowe. Jeśli ZUS uzna, że konkretna umowa została nieprawidłowo zakwalifikowana, trzeba będzie zapłacić zaległe składki z tytułu ubezpieczenia społecznego. Zwykle łączy się to dodatkowo z obowiązkiem zapłaty odsetek za zwłokę, bo kontrole często prowadzone są tuż przed upływem przedawnienia należności składkowych.

W przypadku szkół wyższych ZUS w tym roku przeprowadził już kilkadziesiąt takich kontroli. W tym roku odbyły się one m.in. na uczelniach w Krakowie, we Wrocławiu, w Warszawie, Łodzi, Poznaniu, Białymstoku oraz Sosnowcu. Zakład przyznaje, że interesują go umowy cywilnoprawne.
ZUS nie podaje nazw sprawdzanych szkół, jednakże Dziennikowi Gazeta Prawna udało się ustalić, że kontrola jest prowadzona na Uniwersytecie Wrocławskim, a została przeprowadzona w Wyższej Szkole Medycznej w Sosnowcu i Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu.

Wykładowcy preferują umowy o dzieło od umów-zleceń, gdyż mają dzięki temu większą swobodę i bardziej się im to opłaca. Można bowiem dodatkowo odliczyć np. 50 proc. kosztów uzyskania przychodu. Polskie prawo stwierdza, że o tym, jaka umowa zostanie zawarta, decydują strony, które je podpisują. Mogą także swobodnie kształtować ich treść. I z tym się zgadza ZUS, ale zwraca uwagę, że decydując się na określony rodzaj umowy, strony powinny przestrzegać przepisów kodeksu cywilnego. ZUS może zweryfikować, czy firma podjęła słuszną decyzję.

Zbadaniu podlegają przedmiot umowy, warunki wykonywania pracy, uregulowania określające odpowiedzialność wykonawcy za osiągnięcie konkretnego rezultatu, powtarzalność czynności oraz to, czy możliwe jest poddanie dzieła badaniu na istnienie wad.

Wg ZUS rezultatem umowy o dzieło jest nabycie wiedzy przez słuchaczy, a nie fakt odbycia zajęć. Jednakże osiągnięcie tego rezultatu leży po stronie uczestników kursu, a nie stron umowy.

Sądy nie są zgodne co do punktu widzenia ZUS. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z 5 sierpnia 2014 r. (sygn. akt III AUa 225/14) uznał, że wykładowcy świadczyli usługi edukacyjne, a nie realizowali umowy o dzieło. Wg sądu właściciel firmy organizującej kursy i szkolenia zawodowe nie pozostawił wykładowcom swobody w pracy. Za ograniczenie swobody uznał m.in. narzucenie harmonogramu zajęć, czy kontrolę ich działalności, uczestnicząc od czasu do czasu w prowadzonych wykładach.

Co ciekawe, dwa lata wcześniej ten sam sąd w wyroku z 1 lutego 2012 r. (sygn. akt III AUa 1280/11) zajął odmienne stanowisko. Orzekł, że przedmiotem umowy o dzieło może być osiągnięcie rezultatu niematerialnego, czym jest prowadzenie wykładów.

Źródło: Gazeta.prawna.pl